supporters-zin
  Ultra-fanatic - Supporters nr 3
 

Mam właśnie przed sobą, mimo ekstremalnie ujemnych temperatur, wciąż jeszcze ciepły „Supporters’zine#3”! W pierwszym momencie, gdy przechwyciłem do rąk własnych paczkę, którą dostarczył mi listonosz, do głowy mi nie przyszło, że jest to nowy numer „Supporters”.  Jego waga przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Wszystko za sprawą 250 stron wydanych na grubym papierze. Nie powiem, wygląda to i prezentuje się znakomicie! Ale zacznijmy od początku.

Okładka, która w przeciwieństwie do poprzednich „wydawnictw”, wyposażona została w więcej niż dwa kolory. Na pierwszym planie widnieje Kibol, zakamuflowany w komin. Pomysł może niezbyt oryginalny, ale w zupełności odwzorowuje on obecną rzeczywistość jaka nas otacza. Czyli, pomijając działania stowarzyszeń kibiców, kluczowe elementy jakie tworzą świat kibicowski, zostały kompletnie zepchnięte do kamuflażu. Nie mam pojęcia, czy twórca „Supporters” miał cokolwiek na myśli, ale taka interpretacja też nikomu nie zaszkodzi.

Tradycyjnie będę drobiazgowy twierdząc, że redaktor naczelny nie wysilił się przy pisaniu swojego wstępu. Wiadomo, że akurat ta część pisemka jest czystą formalnością. Skoro jednak autor na samym końcu swojego „słowotoku” pisze: „PS jak zwykle wstęp słaby (ale kto już miał pierwsze dwa numery wie, że nie jestem w tym fachowcem)”, to już samo to zdanie świadczy o pewnym sukcesie autora – jest przynajmniej świadomy. Pytam więc, jak to możliwe, że ktoś, kto poświęca tyle czasu na złożenie takiego pisma, nie jest w stanie w ciągu naprawdę krótkiego czasu poprawić m.in. polskie znaki, zachować odpowiednie odstępy przy kropkach, przecinkach i przede wszystkim korzystać z jednej czcionki (a widzę, że przypadkiem pojawiły się dwie). Wprawdzie dla wielu z Was są to szczegóły, na które nie zwracacie uwagi, ale to m.in. one decydują o jakości czasopisma. Dla kogoś, kto tworzy takie pismo, te zasady powinny być oczywiste. Dlatego w ogóle nie powinno być na ten temat dyskusji, a jednak…

„Konsekwencja” w sprawach technicznych dotyczących pisma widoczna jest nie tylko we wstępie, ale też w niektórych opisach i relacjach przesłanych przez różne ekipy. Oznacza to, że twórca zina oddał do druku taką relację, jaką otrzymał. Oznacza to, że nie dokonał on żadnej „redaktorskiej” korekty. Szkoda, bo przy tak „półprofesjonalnym” wydaniu niektóre niedociągnięcia, zatrważająco biją po oczach. Należy mieć świadomość, że przy ogromnym postępie technicznym, gdzie na każdym kroku wykorzystywane są komputery, często zapominamy o podstawowych zasadach języka ojczystego. Dbajmy więc o to i przekazujmy odpowiednie wzorce młodszym kolegom. Nawet jeśli odbędzie się to za cenę okrzyknięcia nas „obciachowymi”… Znowu się czepiam! Tak! I będą to robił do znudzenia, aż wreszcie twórca „Supporters” wyciągnie wnioski! Chłopak jest na dobrej drodze, ale niekiedy odnoszę wrażenie, że nie lubi słuchać rad innych. A zatem, skoro Panie Redakcyjny otrzymujesz Pan gotowe opisy i nie musisz się głowić nad ich tworzeniem, to pomyśl Pan kiedyś nad ich warstwą techniczną aby wszystko przemawiało, nie tyle jednym, co tym samym głosem… „Popastwiłem” się trochę, ale mam nadzieję, że zapowiadany (jeszcze przed Huraganem „Euro 2012”) czwarty numer będzie pozbawiony tych niedociągnięć.

Przejdę do najważniejszego, czyli do zawartości. Tutaj jest o wiele lepiej, bo dzięki „Supporters” dostajemy solidną dawkę opisów z rundy jesiennej z wielu, naprawdę wielu, zakątków Polski. Relacje od Ekstraklasy po najniższe ligi w zależności od tego, w którym miejscu ruch szalikowy pozostawił po sobie ślady. Oprócz tego jest kilka opisów z innych dyscyplin, oraz garść zagranicznych wieści m.in.: Derby Belgradu czy streszczenie sceny kibicowskiej w Ameryce Południowej, które szczególnie polecam!

Czytania mamy więc sporo. Z unikalnością tekstów bywa różnie, bo część z nich zostało przekopiowanych z Internetu. Trudno jednak wymagać od „literatów kibicowskich” aby tworzyli dwie wersje opisu z jednego meczu. Popatrzcie zresztą na teksty publikowane w „TMK”, gdzie większość z nich, jest przedrukami z sieci. Osób piszących wśród kibiców ostatnio jakby mniej… Inwigilacja naszego środowiska postępuje pełną gębą. Dodatkowo dochodzi nagminne ograniczanie wolności słowa (nie tak dawno przekonał się o tym m.in. chłopak z Korony Kielce). A zatem każda relacja, która ma to szczęście ujrzeć światło dzienne, powinna cieszyć naszą bandycką „michę”. Dzięki „Supporters” zine dodatkowo dostajecie ją jeszcze na papierze.

Oprócz relacji, pojawiło się kilka felietonów. Większość z nich to trafne, ale zbyt krótkie by wyczerpywały poruszane kwestie, teksty. Najbardziej przekonał mnie „Patriotyzm, czyli jesteśmy solą w oku władzy?”. Niby tematyka oklepana, ale z wielu powodów coraz to żywsza. Bynajmniej w tym tekście nie znajdziecie pustych, utartych sloganów. Pozbawianie naszej tożsamości nabiera błyskawicznego tempa. Powinniśmy zatem, na każdym kroku uświadamiać i edukować naszych młodszych kolegów właśnie poprzez takie teksty. A zatem Panu naczelnemu polecam na przyszłość przynajmniej jeden artykuł na każdy numer „Supporters”, który będzie poruszał kwestie patriotyzmu i naszej historii.

Poza tym, w numerze znalazł się kilkustronicowy reportaż z Marszu Niepodległości. Owszem „TMK” już zrobiło coś w tej formie, jednak trzeci numer Supporters, jako kronika rundy jesiennej 2011/2012, na pominięcie wydarzeń z 11.11.11 nie mógł sobie pozwolić. Wraz z trzecim numerem powstała nowa rubryka Supporters, która mam nadzieje, że zostanie rozbudowana i na stałe zagości w ziniaczu. Mam tu na myśli „Club Kibica Reprezentacji Polski”. Przyznam szczerze, że zanim sięgnąłem do tekstu, odstraszył mnie trochę tytuł. Dodatkową odrazą była dla mnie grafika w postaci wuwuzeli. Gdy udało się przezwyciężyć „przykre doświadczenia” rozpocząłem przygodę z „Clubem Kibica Reprezentacji Polski”. Autor tej rubryki zupełnie na wesoło podszedł do tematu, śmiejąc się chyba ze wszystkiego, co tylko może pojawić się w Internecie za sprawą „kumatych kiboli”. Owe teksty, a jest ich kilka, uważam za miłą niespodziankę i być może stanie się to mocnym punktem „Supporters”. Wszystko zależy od tego, czy autor rubryki będzie miał nowe pomysły!

Oprócz ogromnej ilości tekstu, znalazły się w zinie zdjęcia, a także kolorowe składaki, wzorem z lat dziewięćdziesiątych. Jeśli ze względu na „barwne wstawki” cena zina poszła mocno w górę, to w przyszłości bym z nich zrezygnował. No i właśnie! W tym miejscu dochodzimy do bardzo ważnej kwestii, jaką jest niewątpliwie cena. Wraz z przesyłką wyniosło mnie to 23,50 zł. Jest to zatem spora kwota, równowartość np. jednej książki. Gdy jednak zważymy na ilość stuffu, jaką oferuje nam „Supporters”, myślę, że znajduje to przełożenie. Zdecydować musicie sami.

I tak moja ocena zmierza ku końcowi. Cieszę się, że mimo dominacji Internetu oraz utwierdzonej pozycji „TMK” na rynku wydawniczym, są jeszcze osoby, które chcą wydawać pisma podziemne. Oczywiście także „zinowcy” idą za postępem, w wyniku czego ich dzieła coraz mniej przypominają typowe fan-ziny. Mimo kilku niedociągnięć, o których wspominałem, widać, że z numeru na numer jest coraz lepiej. W dalszym ciągu uważam i będę to powtarzał do usranej śmierci Donalda, że za mało jest publicystyki! I tym ostatnim, a zarazem najważniejszym zdaniem chciałbym zakończyć.
autor: N.p.
Ultra Fanatic


 
  Stronę odwiedziło już 23137 odwiedzający (47843 wejścia) łącznie  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę?
Darmowa rejestracja